Kliknij po książki

Książka 'Szybko, smacznie, domowo' Książka 'Lunchbox do pracy i szkoły' Książka 'Lunchbox do pracy i szkoły' Książka 'Lunchbox do pracy i szkoły'

50 rzeczy, które chcę zrobić w tym roku (2017)

50 rzeczy, które chcę zrobić w tym roku (2017)

Nie wiem jeszcze czy tytułowe „chcę” będzie się równać „planuję”, bo zwyczajowo robię ponowny skan tej listy w dniu 31 stycznia i wtedy podejmę o tym decyzję, na spokojnie bez emocji (no bo chyba uda się bez emocji;)).

W tym roku jednak postanowiłam tu tę moją 50-tkę w drodze wyjątku pokazać, bo może kogoś ten ciekawy zwyczaj rozpoczęcia roku zainspiruje. A że na mojej liście nie mam żadnych złych planów czy czegoś, czego mogłabym się wstydzić, to wklejam.

50 rzeczy

Tylko może najpierw kilka słów o tym,

po co w ogóle mi ta lista.

Otóż, od kilku lat co roku -wraz z jego początkiem, a częściej pod koniec ubiegłego- spisuję 50 rzeczy, które chciałabym zrobić/zaliczyć/doświadczyć w ciągu nadchodzących 365 dni.

Nie zajmuje to wcale dużo czasu, a dopowiem, że często wiele pozycji z listy udaje mi się zrealizować. A już na pewno realizuję dużo więcej marzeń czy zachciewajek niż w latach, w których ich nie zapisywałam:)

I dla mnie to w zasadzie wystarczy, by machnąć sobie tę listę co roku.
Piszę ją w wersji elektronicznej, dzięki czemu jest łatwo edytowalna i zawsze mogę ją uzupełnić. Plus: wersję finalną mam dzięki temu dostępną z kompa, telefonu itp. ORAZ mogę ją wydrukować już po poprawkach (a drukuję, bo wpinam ją sobie w organizer).

To nie są CELE na ten rok. Cele wyznaczam sobie inaczej, bardziej świadomie, bazując na ważnych dla mnie obszarach. Ta lista to raczej spis pierwszych pięćdziesięciu myśli, na temat rzeczy, które chciałabym w najbliższym roku zrobić. Część z nich rzeczywiście zamienia się później w cele i wtedy nabierają one innej, bardziej doprecyzowanej formy. Część zostaje luźna i w tej luźnej formie brnie ze mną przez rok.

Jak piszę
Znajduję chwilę wolną, z reguły jest to wieczór, jakieś 30 minut, gdy dzieci już śpią, a mąż jest np. poza domem (praca, wypad na moto, impreza firmowa, wyjście z kolegami, itp.). Czyli najchętniej wtedy, gdy jestem sama w domu. Dobra stonowana muzyka, często świeczka (lub dwie;)), czasem lampka czerwonego wytrawnego wina, czasem woda z limonką i lodem, różnie –cel jest taki, że ma być luźno i przyjemnie, rozprężam się i puszczam fantazję samopas

…no dooobra, trochę ją kontroluję, bo jednak nie wpisuję tam sobie lotu na księżyc czy w kosmos (choć definitywnie jest to na liście moich Wielkich Marzeń), tyko raczej zapisuję takie rzeczy,

które chciałabym zrobić,

które sprawią mi frajdę,

w których doznam czegoś nowego

które jakoś mnie rozwiną czy zbudują

i które oceniam na choć trochę realne.

A te szalone, typu lot w kosmos, pozostawiam w innej sferze, niekonieczne na ten rok. Ale raczej je znam;)

Jak realizuję
Mam zapisane, lecz tych akurat rzeczy nie planuję w szalenie precyzyjny sposób tj. nie piszę kiedy co wykonam (no chyba, że chodzi np. o podróże i wiem, że są one bardzo realne np. wyjazd w Bieszczady 2+2). Jednak sam fakt, że je zapisałam, uzmysławia mi, że SĄ to jakieś obszary, o których myślę, marzę, których mi się chce skosztować. A przez to, że zaistniały w piśmie 1) jestem ich świadoma i 2) bardziej o nich pamiętam.

Co jakiś czas natomiast tę listę przeglądam i gdy coś mi w duszy „piknie” to wiem, że czas to coś zrealizować.

Np. chodzenie na boso po śniegu wpisałam sobie, gdy śniegu jeszcze u nas nie było –grudzień, gdy tworzyłam tę listę był bardzo wielkanocny. W niedzielę, gdy spadł wreszcie śnieg z prawdziwego zdarzenia nawet nie pomyślałam o wyjściu na bosaka. Dopiero patrząc przez okno na zaśnieżony las, myśli ruszyły w kierunku spaceru, a stamtąd już blisko było do odpowiedniego skojarzenia. Natychmiast wyskoczyłam ze skarpet i zaliczyłam pierwszy punkt z tegorocznej listy. Szybko, zważywszy, że nie ma jeszcze 31 stycznia, kiedy to robię rewizję i uprawomocniam zapiski;)

I tak to właśnie działa –gdy zapisane, jakoś o tym pamiętam i bardzo mocno zwiększam prawdopodobieństwo tego, że zaliczę w tym roku kolejne małe lub większe marzenie czy kaprys.

Nota bene tak też kilka lat temu wymarzyłam sobie książkę na liście bestsellerów (no i: był czas, że wylądowały na niej aż dwie). Zapisuję zatem to, co przychodzi do głowy –dla mnie to świetna zabawa (z braku lepszego słowa;)) i prócz zainwestowania czasu i zebrania myśli nic mnie to nie kosztuje.

Rewizja
Te punkty powstają zwykle pod koniec roku, z myślą o nadchodzącym. Zapisuję je luźno, jak leci, aż osiągnę 50-tkę. I zostawiam aż do 31 stycznia. Jak coś przyjdzie do głowy (a zwykle przychodzi), to dopisuję.

W końcówce stycznia przeglądam listę, układam ją jakoś w miarę chronologicznie, bo zwykle te zapisane rzeczy mają jakiś swój porządek i logikę. I przeglądając, siłą rzeczy koduję je sobie w głowie. Nie uczę się ich rzecz jasna na pamięć, ale zostają ze mną, wiem, że są zapisane.

Jeśli uznam, że coś jest jednak głupie, to usuwam. Lub modyfikuję.

Jeśli stwierdzę, że coś jest świetnym pomysłem i koniecznie chcę to zrobić, to wpisuję datę i zapisuję do celów.

Większość pozycji jednak tkwi sobie umiejscowione od 1 do 50 i czeka na swój czas.
Wychodzę z założenia, że nic na siłę, co ma być, to będzie. A jednak jakimś cudem zwykle większość rzeczy udaje się odhaczyć. Po prostu o nich pamiętam. Lub może odwrotnie: znalazły się na tej liście, bo po prostu chciałam je zrobić i dlatego o nich pamiętam?

Raz na jakiś czas, średnio raz na miesiąc (zwykle w końcówce miesiąca) przeglądam tę listę, przypominając sobie o każdym punkcie i powtarzam operację od nowa (usuwam, modyfikuję, przenoszę do celów/planów lub zostawiam bez zmian). Zajmuje mi to maks. 15 minut, a daje poczucie, że dbam o siebie i swoje zachciewajki, że o sobie pamiętam. To przyjemne.

…a jeszcze przyjemniejsze, gdy pod koniec roku okazuje się, że wiele z tych rzeczy stało się rzeczywistością.

stopy-na-sniegu

Moja tegoroczna lista prezentuje się tak:

  1. Pojechać 2+2 (tj. z dziećmi;)) na Mazury i pokazać im: przyrodę i jeziora, pozwiedzać oraz pożeglować. Listę miejsc do zwiedzania robimy razem. Do rozważenia: weekend czy dłużej.
  2. Pojechać 2+2 w Bieszczady (latem lub wczesną jesienią).
  3. Pojechać 2+2 do Legolandu, póki jeszcze uwielbiają lego i to docenią. Za chwilę będzie na to za późno.
  4. Ferie 2+2 na nartach (może być ze znajomymi, ale ma być rodzinnie).
  5. Duże letnie wakacje: 1. W tym roku kierunek rzucają dzieci 2. Planujemy wspólnie 3. Ćwiczenie: praktyczne korzystanie z mapy i internetu. 4. Wspólne zaplanowanie 5. Wyjazd i dobra zabawa.
  6. Przejść się na boso po śniegu. Lub pobiegać. Lub codziennie przez tydzień wyjść na śnieg na bosaka i hartować stopy.
  7. Doszlifować warsztat fotograficzny pod kątem zdjęć kulinarnych (i nie tylko kulinarnych).
  8. Regularnie planować menu rodzinne (i potem je realizować;)).
  9. Napisać babską powieść.
  10. Upublicznić wreszcie blog osobisty.
    [dla nie wtajemniczonych dopowiem: wisiał ukryty od kilku miesięcy!]
  11. Robić 2-3 wpisy tygodniowo na MagdaGrzegorczyk.pl –zamiast gadać do siebie w głowie, pisz to, co wiesz na blogu, może komuś się przyda.
  12. Kontynuować emisję video przepisów na Skutecznie.Tv
  13. Nauczyć dzieci planowania (podstawy, dlaczego warto i co im to da). Towarzyszyć im przy pierwszym ustalaniu celów. Nic na siłę, gdy nie zechcą, odczekać i wrócić do tematu.
  14. Nauczyć dzieci budżetowania i zarządzania pieniędzmi. Ustalić jasne zasady kieszonkowego / ewentualnie innych opcji legalnego pozyskania pieniędzy (na ich skalę rzecz jasna). Uruchomić system.
  15. Nauczyć Kacpra jazdy samochodem (bez stresu, bezpiecznie, pod kontrolą, na jakimś polu, oswojenie z myślą i dobra zabawa).
  16. Współpracować płynnie z organizerem, arkuszami i planerem.
  17. Wstawać o 5:00 rano przez co najmniej miesiąc i pierwszą godzinę po przebudzeniu wykorzystać tylko dla siebie: ciało, umysł i dusza.
  18. Przez miesiąc patrzeć codziennie na wschód słońca.
  19. Całkowicie zrezygnować z kupnych słodyczy, na koszt tylko domowych.
  20. Lot śmigłowcem (sama lub z Kacperem).
  21. Nauczyć się żonglować.
  22. Przyozdobić dom własnymi zdjęciami (=mojego autorstwa, nie ja na nich).
  23. Zawiesić firany/coś fajnego na oknach –ma współgrać z widokiem i wnętrzem.
  24. Uporządkować kartony za tapczanem i WRESZCIE zamknąć ten nieszczęsny temat.
  25. Pozbyć się niepotrzebnych ubrań z szafy. To samo z butami.
  26. Pożyczyć (lub docelowo kupić) lunetę i obserwować z dziećmi niebo o różnych porach roku.
  27. Pomóc zmienić życie na lepsze co najmniej kilku osobom. A skoro jeden z blogów ma tak duży zasięg, to może co najmniej kilkudziesięciu osobom?
  28. Zaliczyć ścianę wspinaczkową.
  29. Zarabiać na życie pisaniem (lub przynajmniej zacząć).
  30. Kupić TEN blender.
    [dopowiedzenie: ja wiem jaki, bo mam go na liście od lat, gdy podejmę decyzję, to pod koniec stycznia uwolnię pełną nazwę]
  31. Codziennie przed śniadaniem spożyć domowy sok lub smoothie (=owoce lub warzywa na czczo).
  32. Skończyć pracę nad produktem i wprowadzić go do sprzedaży.
  33. Codziennie rano, zaraz po przebudzeniu uśmiechać się szeroko przez 10 sekund.
  34. Codziennie wykonywać co najmniej 30 minut aktywności fizycznej (np. szybki marsz)
  35. Spędzać więcej czasu z rodziną, mniej z pracą.
  36. Planować bloki „praca” „rodzina” i trzymać się ustaleń.
  37. Założyć TE dżinsy i czuć się w nich świetnie.
  38. Pojechać na weekendowy wypad offroadowy.
  39. Co najmniej raz w miesiącu Rodzinny Weekend (wypad na łyżwy, kino, wyjazd gdzieś).
  40. Zapisać się na i wykonać cykliczne badania medyczne.
  41. Jeść dużą porcję warzyw do każdego posiłku.
  42. Zanurkować pod wodospadem.
  43. Spojrzeć na Paryż z wieży Eiffla, zjeść croissanta nad Sekwaną.
  44. Weekend w Londynie 2+2: zwiedzić Londyn tylko metrem.
  45. Zrobić nowe intro/outro do filmów.
  46. Wprowadzić zaplanowane nowe formaty na kanał.

Nie robić…

  1. Nie rozpamiętywać starych błędów.
  2. Nie udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy czuję, że tak naprawdę NIE jest. Kolejność działań: 1. Ustalić czego chcę 2. Przygotować się do rozmowy i 3. Porozmawiać.
  3. Nie reagować jak małpa na sytuacje konfliktowe. Reagować asertywnie 1. Moment „stop” 2. „Szybko ustalić czego chcę” 3. Zareagować asertywnie (np. z dobrym komunikatem, nie z bezsensownym gniewem)
  4. Nie spędzać czasu z niewłaściwymi ludźmi.

Nie układałam chronologicznie. Wiem, że część z tych rzeczy być może zmieni w ciągu 2 tygodni miejsce –wyleci z listy lub zostanie zmodyfikowana. I dobrze, po to je zapisałam.

A jak prezentowałyby się Wasze? Zechcecie podzielić się tu nimi –może chociaż trzema pierwszymi punktami?
…bo jeśli jeszcze nie robisz i nigdy nie robiłaś/-eś takiej listy, to może warto w tym roku po cichu spróbować? I zacząć np. od… 3 pozycji? Tylko uwaga! Bo pokusa będzie silna: jak tylko zaczniesz pisać, pojawi się coraz więcej kolejnych, one podczas pisania wręcz wypełzają z podświadomości;) Ale w sumie o to przecież chodzi, prawda?

Czekam na Wasze odpowiedzi! Taki komentarz mógłby np. brzmieć:
„Ale super pomysł! Biorę dla siebie! Moje 3 rzeczy na ten rok to:
1. …
2. …
3. …
Pozdrawiam!”

Ja również Was pozdrawiam;) Miłego dzionka!

9 comments to 50 rzeczy, które chcę zrobić w tym roku (2017)

  • Pani Magdo, korzystam z pani bloga chyba od trzech, czterech lat ,skorzystałam z wielu przepisów, mam nawet obydwie książki, które pani wydała, ale powiem szczerze, że od jakiegoś czasu troche jestem rozczarowana, po prostu w tym co pani zamieszcza stała się pani mniej naturalna, strasznie to wszystko pani udziwnia, a już ta lista wręcz mnie powaliła. Wydaje mi się, że bardzo się pani zmieniła.Chyba porwał panią ten zwariowany świat biznesu, promowania siebie, zbytniego chwalenia się. Bardzo mi to do pani nie pasuje. Aczkolwiek nie rezygnuję z tej strony, ale będę szukać „odpowiednich” przepisów, które mi odpowiadają. Zyczę wszystkiego dobrego w Nowym roku.

    • magda

      Pani Basiu, dziękuję za opinię. I od razu zapewniam, że nic mnie nie porwało:) Ja po prostu otrzymuję mnóstwo pytań o to jak planuję, jak podchodzę do realizacji wielu tematów jednocześnie i NIE chcę na nie odpowiadać na Skutecznie.Tv. To zupełnie inny blog, zupełnie inna potrzeba i zupełnie inne miejsce (więcej tu: http://magdagrzegorczyk.pl/moje-blogi/ )
      Tam są proste i szybkie przepisy oraz sprawdzone sposoby wkomponowania codziennego domowego gotowania pomiędzy dom, pracę, hobby. To przestrzeń kulinarna i tym pozostanie.
      Kocham gotować, ale to, jaka jestem w rzeczywistości, to, że planuję, że przepisy bożonarodzeniowe nagrywam przed Bożym Narodzeniem, byście Wy mieli je na czas (i tu kłania się planowanie) to trochę umyka na tamtym blogu. Trudno więc powiedzieć co do mnie pasuje co nie, bo tam skrywam się trochę za przepisami, prawda?
      Tutaj natomiast będę mogła odkrywać w swoim tempie sfery, o które tak często pytacie. Bo uważam, że małe codzienne działania, realizowane regularnie mogą zdziałać cuda w dłuższym okresie czasu. Mogę i chcę się moimi sposobami podzielić, jeśli mają komuś pomóc. Nawet, jeśli ukazania publicznie tej listy nie było dla mnie z początku komfortowe.
      Nikogo nie chcę zmuszać ani do lektury, ani do stosowania tych rozwiązań. Dlatego właśnie oddzieliłam to miejsce od Skutecznie.Tv Jeśli interesują Panią kulinaria, a nie listy, to proszę śmiało tylko tam zaglądać. Tam naprawdę się nic nie zmieni –ewentualnie nastąpi rozwój, bo trzeba się rozwijać. Mam nadzieję, że wyjaśniłam mój tok rozumowania. Raz jeszcze dziękuję za komentarz. Również życzę wszystkiego dobrego w tym roku. I spełnienia marzeń! :)

  • Paula

    Bardzo podoba mi się ten wpis. Ja od kilku lat planuję, że zrobie taką listę. Tak naprawdę mój opór przed zrobieniem takiej listy wynika z braku odwagi na spojrzenie ponownie na tą listą pod koniec roku. Obawiam się, że wtedy dopieo zdałabym sobię sprawę z tego jak niewiele udało mi się osiągnąc przez cały rok.
    A może może mnie ta lista zmotywuje?
    A może mnie ta lista podbuduje (bo okaże się, że jednak nie jest tak źle jak sądziłam)
    Trzymaj za mnie kciuki. Mam sporo planów i marzeń.

    • magda

      No to koniecznie warto je zapisać, żeby nie umknęły w „codziennej bieżączce”! Nie trzeba wszystkiego realizować, ale warto znać swoje marzenia i małe zachcianki:) To nie jest lista celów, które zapisujemy, by je zaplanować i zrealizować (o tym i o moim podejściu do nich pewnie w innym wpisie;)). To raczej kierunek myślenia -taka lista „a co gdyby”, którą ja lubię mieć, bo później mogą z niej rzeczywiście wyniknąć cele albo po prostu mam zanotowane ku pamięci to, o czym na początku roku z marzeniem pomyślałam. Ja wiem, że raczej na pewno nie zrealizuję wszystkiego z moich punktów -patrz chociażby wyjazdy i podróże, czasu by mi nie starczyło, ale już teraz wiem gdzie bym chciała w tym roku pojechać i może się uda. A może będzie jakaś okazja zawodowa, gdzie połączę przyjemne z pożytecznym? :) Itp. Proszę zapisać! Trzymam kciuki:)

  • basia

    Pani Madziu, bardzo dziękuję za odpowiedź,ja jestem trochę za bardzo perfekcyjna i też zawsze wszystko chciałam mieć zaplanowane, ale niestety życie jednak to weryfikuje, dlatego nauczyłam się nie przesadzać itd. Oczywiście z wielu pani rad też skorzystałam, tylko właśnie w ostatnim czasie chyba troszeczkę zabrakło na blogu kulinarnym takich prostych przepisów. Ale oczywiście będę tu dalej zaglądać.Dzięęęęki.

  • Joanna

    „47. Nie rozpamiętywać starych błędów”
    u mnie skuteczne rozprawienie się z tym – za przeproszeniem – cholerstwem zrobiloby u mnie za całą spełnioną 50-tkę innych celów 😀
    coś okropnego, marzę o tym, by kiedyś umieć machnąć na to ręką – tak szczerze i z duszy

    „37. Założyć TE dżinsy i czuć się w nich świetnie”
    Obiecaj MaGdo, że wkleisz swoją fotkę. W TYCH dżinsach. (To zakamuflowana forma motywacji ;P, ale coś czuję, że wyglądasz w nich zabójczo)

    • magda

      Trafiłaś w punkt! Te 47 i mnie gryzie często, więc jakoś tak samo weszło „pod pióro” -zamierzam świadomie się temu rozpamiętywaniu w tym roku przyglądać, ale nie fiksuję się jakoś szczególnie na tym;) Ps. Z tą fotką to zobaczymy, bo gdybym się do niej zobowiązała, to czułabym presję i w efekcie pewnie niechęć do pomysłu, a ja chcę się nim napawać;) Pozdrawiam serdecznie

  • natalia

    Mamy koniec stycznia,a więc czas na ujawnienie nazwy blendera 😉 ja czekam z niecierpliwościa bo sama będę za niedługo kupowała i nie wiem na co się zdecydować 😕

  • Violetta

    No i kolejna fajna rzecz.Ja od lat nie robię postanowień noworocznych, ale planowanie to zupełnie inna bajka.I mnie pomaga ono ogarnąć chaos dnia codziennego.Wiele z twoich zamierzeń to żywcem wyjęte plany z mojego brulionu :-) Tez mam nadzieję ,że uda mi się zrealizować je chociaż w części.Trzymam kciuki za swoje i twoje realizacje. Uśmiechu i wspaniałych ludzi wokół życzę .Pozdrawiam .Viola

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>